poniedziałek, 19 maja 2014

001. Pierwsze spotkanie

Liam

Po stresującym dniu w pracy, zdecydowałaś się pójść do siłowni by się odstresować. Zazwyczaj przychodzisz tutaj z przyjaciółką, ale po prostu potrzebowałaś chwili samotności. Po przyjechaniu do siłowni, udałaś się do przebieralni i założyłaś luźniejsze ciuchy. Poczułaś się spokojniej i bardziej zrelaksowana po opuszczeniu przebieralni. Nie wiedziałaś co takiego jest w siłowni, ale zawsze czułaś się tutaj lepiej. Rozglądając się po sali, wypełnionej różnymi sprzętami do ćwiczeń, zdecydowałaś się na bieżnię. Zaczęłaś powoli biegać, wkładając wcześniej słuchawki do uszu i puszczając muzykę ze swojego ipoda. Podczas biegania skanowałaś przestrzeń dokoła siebie. W pewnym momencie ktoś przyciągnął twoją uwagę. Do pomieszczenia wszedł pewien chłopak, który wpatrywał się w sztangę z ciężarami. Kiedy je podnosił, nie mogłaś nic na to poradzić i wpatrywałaś się w niego. Jego krótkie, brązowe włosy wyglądały delikatnie, ale i szorstko, jego oszałamiające, brązowe oczy i jego małe znamię na szyi. Przyłapałaś się na wpatrywaniu się w niego, gubiąc się w swoich myślach. Popatrzył do góry i zauważył, że przyglądasz się mu w lustrze, na co obdarzył cię czarującym uśmiechem. Zdałaś sobie sprawę, że zauważył, że mu się przyglądasz i podskoczyłaś. Zapominając, że biegałaś na bieżni, straciłaś równowagę i upadłaś na brzuch na podłogę. Kiedy się odwróciłaś i próbowałaś wstać, zobaczyłaś, że chłopak stoi obok ciebie. 
- Powoli, ostrożnie kochanie, zostań ze mną. Wszystko w porządku? Coś cię boli?- zapytał.
Rozglądnęłaś się powoli dookoła i zrozumiałaś co właśnie się stało. Usiadłaś i spojrzałaś na chłopaka, który zadawał te wszystkie pytania. Wszystko co mogłaś zrobić w odpowiedzi, to jedynie skinąć głową. 
- Jesteś pewna? Widziałem co się stało. Dobrze się czujesz?- zapytał ponownie, pomagając stanąć ci na nogi. Kiedy już stałaś, uśmiechnęłaś się i odpowiedziałaś:
- Dziękuję. Wszystko w porządku. Jeszcze nigdy nie spadłam z bieżni, to trochę żenujące.- przytaknął i ponownie się uśmiechnął, odprowadzając cię do kanapy. 
- Cieszę się, że nic ci nie jest. Widziałem cię tutaj wcześniej parę razy. Jestem Liam.- powiedział, kiedy usiadłaś.
- Jeszcze raz dziękuję, Liam. Jestem T/I.- odpowiedziałaś z uśmiechem, po raz kolejny się w niego wpatrując.- Jesteś Liam, jak Liam Payne z One Direction. O, mój Boże, ty jesteś...- wyszeptałaś, patrząc na na niego. Skinął głową i zaśmiał się łagodnie. 
- Tak, to ja.- zatrzymał się, zanim coś dodał.- Chcesz coś zjeść? Mam na myśli, muszę mieć pewność, że wszystko dobrze... Nie chcę żeby piękną dziewczynę coś bolało.- zapytał z nadzieją w oczach. Nie mogłaś uwierzyć w to, co właśnie się działo. Czy Liam Payne właśnie zaprosił cię na obiad...? 
- Z chęcią.- odpowiedziałaś mu, odwzajemniając uśmiech.



Louis

Dziś był ładny, słoneczny dzień w Londynie, co nie zdarzało się bardzo często, więc postanowiłaś wyjść na zewnątrz i czerpać z tego korzyści. Twoja starsza siostra musiała coś załatwić, więc musiałaś zaopiekować się swoją siostrzenicą. Nie miałaś nic przeciwko, kochałaś ją całą, była zuchwałą, małą dziewczynką. Umieściłaś ją w wózku i poszłyście razem do parku. Kiedy już dotarłyście, zatrzymałaś się i rozłożyłaś koc na trawie, pod drzewem. Wyciągnęłaś I/T/S z wózka i usadziłaś na kocu, pomiędzy swoimi nogami. Chwyciłaś torebkę i wyciągnęłaś parę jej zabawek i jakiś przekąsek. Wesoło zaczęła bawić się swoimi zabawkami, aż zaczęła płakać. 
- Hej, maleńka. Co się stało?- zapytałaś ją, mimo że wiedziałaś, że ci nie odpowie. Podniosłaś ją i próbowałaś rozpracować co jest nie tak. Próbowałaś ją nakarmić, ale nie była głodna, próbowałaś zabawić ją zabawkami, ale ich nie chciała. 
- Cii, I/T/S. Jest dobrze, cii, uspokój się maleńka.- mówiłaś, trzymając ją w swoich ramionach, ale jedyne co uzyskałaś to szloch i jeszcze większy płacz. Nie wiedziałaś co zrobić, nigdy się tak przy tobie nie zachowywała. Zawsze wiedziałaś czego chciała, zawsze była szczęśliwa, ale nie tym razem. Westchnęłaś i kontynuowałaś próbę uspokojenia jej. Znikąd pojawił się chłopak, który do was podszedł i klęknął na przeciwko ciebie i I/T/S. Popatrzyłaś na niego, kiedy powiedział:
- Cześć. Wszystko w porządku maleńka?- zapytał z lekkim uśmiechem na twarzy. 
- Mmm, nie jestem pewna. Zazwyczaj się tak nie zachowuje, próbowałam wszystkiego. Nie mam pojęcia co jest nie tak.- powiedziałaś, zaczynając się martwić.
- Mogę?- zapytał, wyciągając ręce, oferując, że weźmie I/T/S. 
Popatrzyłaś na nią, wciąż nie przestała szlochać. Przytaknęłaś i wręczyłaś dziecko chłopakowi.
- Hej, co się dzieje? Jesteś za ładna żeby płakać. A co byś powiedział gdybym ci zaśpiewał?- zapytał ją, kiedy zaczęła uspokajać swój szloch. Zaczął śpiewać.
- "You’re so pretty when you cry, when you cry. Wasn’t ready to hear you say goodbye..."- I/T/S przestała szlochać i patrzyła jak chłopak do niej śpiewa. Przyglądałaś się jej dokładnie, sprawdzając czy na pewno jest już w porządku. Kiedy zaczęła zamykać oczy i odpływać do krainy Morfeusza, zauważyłaś, że sama przyglądasz się jak śpiewa.- "...Cuz’ no one ever looks so good in a dress and it hurts cause I know you won’t be mine tonight."- byłaś tak skupiona na jego przepięknych, niebieskich oczach i kojącym głosie, że nawet nie zauważyłaś, kiedy sama zaczęłaś nucić melodię.- "We're so Paris when we kissed, when we kiss-"
- O, mój Boże!- wykrzyczałaś, zmuszając tym chłopaka żeby przestał śpiewać. Uspokoiłaś się trochę, ponieważ nie chciałaś obudzić swojej siostrzenicy. - Nie mogę! Jesteś Louis, Louis z One Direction! O, mój Boże! Siedzę w parku z Louisem Tomlinsonem i on śpiewa... O, mój Boże!... Przepraszam.- wyrzuciłaś na jednym wydechu. Uśmiechnął się swoim niezwykłym uśmiechem, ukazując białe jak perły zęby.
- Tak, jestem Louis i tak, jestem z One Direction.
- Przepraszam.- odpowiedziałaś nieśmiało.- Świetnie zajmujesz się dziećmi. Dzięki za pomoc.- wzięłaś małą od Louisa, upewniając się, że nadal śpi. Chłopak popatrzył na ciebie skonsternowany, kiedy zaczęłaś pakować swoje rzeczy.
- Czekaj, stop, nie wyłapałem jak masz na imię.- zapytał, lekko chwytając twoje ramię.
- T/I.- powiedziałaś, ponownie na niego spoglądając.
- Więc, T/I, z chęcią dokończyłbym śpiewać tobie i I/T/S, a później, jeśli nic nie robisz, chciałbym gdzieś cię zabrać.- zapytał, a jego uśmiech stał się nieśmiały, kiedy popatrzył na dziecko, śpiące w twoich objęciach. Uśmiechnęłaś się.
- Louis, z chęcią, mam na myśli obie rzeczy.- jego uśmiech poszerzył się i skończył śpiewać, patrząc prosto na ciebie.
- "Now all my friends say it’s not really worth it but even if that’s true. No one in the world could stop me from not moving on, baby even if I wanted to. Nobody compares to you."




Niall

Kiedy jakiś czas temu twoja przyjaciółka wyprowadziła się do Irlandii, obiecałaś jej, że pewnego razu ją odwiedzisz. Nie widziałaś jej już rok i bardzo za nią tęskniłaś. Byłaś wielce podekscytowana, kiedy twoi rodzice postanowili, że wyślą cię do niej na twoje urodziny. Po długim locie byłaś zmęczona, ale nie mogłaś dłużej czekać, chciałaś już przytulić swoją najlepszą przyjaciółkę. Kiedy wysiadłaś już z samolotu i skompletowałaś swoje bagaże, zobaczyłaś ją jak skacze w górę i w dół, krzycząc do swojej mamy, że cię widzi.
- T/I, T/I! O, mój Boże! Jesteś tutaj, nie mogę w to uwierzyć!- I/T/P wykrzyczała, biegnąc w twoim kierunku.
- Ahhh, tak bardzo za tobą tęskniłam, nawet nie masz pojęcia.- odpowiedziałaś, ściskając ją mocno.
Przywitałaś się uściskiem z jej mamą i zaczęłyście kierować się ku wyjściu z lotniska. Podczas jazdy do domu I/T/P w Mullingar, nie mogłyście przestać się przekrzykiwać, ponieważ obie byłyście zadowolone i podekscytowane tym, że w końcu mogłyście się zobaczyć. Później tego samego dnia I/T/P chciała pokazać ci trochę miasteczko i swoje ulubione miejsca. Zabrała cię do parku, pokazała swoją szkołę oraz gdzie spotyka się ze znajomymi, a na samym końcu główne centrum handlowe. Zauważyłaś sklep ze słodyczami na rogu i odwróciłaś się do swojej towarzyszki. Przytaknęła i chwyciła twoją dłoń, ciągnąc cię w stronę budynku. Kiedy weszłyście powoli do środka, poczułyście niezwykły zapach lizaków i czekoladek. Zaskoczyło was, że sklep był prawie pusty, tylko kilka osób znajdowało się w środku. Chodziłyście dookoła sklepu, pokazywałaś I/T/P różne rzeczy, które sprawiały, że obie zaczęłyście się śmiać, co spotkało się z dziwnymi spojrzeniami pozostałych ludzi w budynku. I/T/P spotkała kogoś ze szkoły, więc odeszła na chwilę by z nimi porozmawiać. Ty w tym czasie kontynuowałaś rozglądanie się po sklepie. Nagle zapiszczałaś i chwyciłaś paczkę żelków. 
- Tak, gumowe misie, moje ulubione!- usłyszałaś śmiech zza swoich pleców i odwróciłaś się powoli. Zarumieniłaś się, kiedy zdałaś sobie sprawę z czego chłopak za tobą się śmiał. Uśmiechnął się w twoją stronę.
- Ja też kocham gumowe misie, ale nigdy nie widziałem żeby ktoś był tak podekscytowany ich widokiem jak ty.- odwzajemniłaś uśmiech, czując się lekko zażenowana. Kiedy również sięgnął po paczkę żelek, nie mogłaś nic na to poradzić i zauważyłaś jego przepiękne, niebieskie oczy, słodki uśmiech i jego uczesane na jeża blond włosy. Pomyślałaś sobie- wygląda jakoś podobnie, skąd ja go znam? Czy to ktoś, z kim zaznajomiła mnie I/T/P? Nie wydaje mi się, ale...- zostałaś szybko wyrwana ze swoich rozmyślań, kiedy dotknął twojego ramienia.
- Wszystko w porządku? Mmm...- przytaknęłaś i uśmiechnęłaś się.
- T/I.
- T/I.- powtórzył.- Ładne imię dla ładnej dziewczyny.- zarumieniłaś się i popatrzyłaś w dół, zauważyłaś jak odwraca się by zapłacić za swoje gumowe misie. 
Przyłapałaś się na obserwowaniu go i uśmiechaniu, było w nim coś, czego nie mogłaś rozgryźć.
- Hej, T/I.- chłopak odwrócił się do ciebie.
- Tak?- odpowiedziałaś.
- Fajnie byłoby się spotkać, może randka. Jutro? Tylko jeśli tego chcesz...- urwał. Myślałaś przez chwilę, a kątem oka zauważyłaś I/T/P. Uśmiechała się i radośnie przytakiwała w twoim kierunku. Mogłaś wręcz powiedzieć, co chciała ci przekazać.- Zrób to, T/I.- podeszłaś bliżej do chłopaka.
- Z wielką chęcią się z tobą umówię... jutro...- jego twarz rozpromieniła się na twoje słowa. Szybko napisał coś na odwrocie swojego paragonu. Wręczył ci to, dodając:
- Spotkajmy się w parku jutro w południe. Nie mogę się doczekać, piękna.- i wyszedł ze sklepu.
Popatrzyłaś w dół na paragon, który ci zostawił i zaczęłaś go czytać, kiedy twoja przyjaciółka pojawiła się obok ciebie.
- O, mój Boże! T/I, wiesz kto to był? Słyszałam, że przyjechał do domu żeby odwiedzić swoją rodzinę, ale nigdy nie sądziłam, że go spotkam...- I/T/P zaczęła gadać jak najęta, ale przestała kiedy zauważyła, że czytasz.
- T/I, park, w południe, jutro. Do zobaczenia... Niall...- przeczytałaś na głos.- O, mój Boże! Niall Horan z One Direction, o, mój Boże, nie ma mowy...- wyszeptałaś, patrząc na przyjaciółkę. Była tak zszokowana jak ty, ale zaczęła skakać w górę i w dół.
- To takie ekscytujące, musisz iść, oh, ale co ubierzesz? O, mój Boże, nie mogę uwierzyć w to, co się dzieje.




Harry

One Direction byli w twojej rodzinnej miejscowości, dając kilka koncertów i podpisując płyty w centrum handlowym. Przekonałaś swoją najlepszą przyjaciółkę aby poszła z tobą. I/T/P była fanką zespołu, ale nie tak dużą jak ty. Byłaś tak bardzo podekscytowana by w końcu poznać chłopców, że nie zaznałaś zbyt dużo snu ostatniej nocy, a może to dlatego, że I/T/P nocowała u ciebie! Spędziłaś cały dzień na przygotowywaniu się, chciałaś wyglądać perfekcyjnie. Kiedy obie byłyście gotowe, ruszyłyście do centrum. Przyjechałyście o wiele wcześniej, kiedy nie zebrało się jeszcze wiele dziewczyn. Kiedy minęła kolejna godzina, kolejka wydłużyła się, a ty i I/T/P zaczęłyście stawać się nerwowe i jeszcze bardziej podekscytowane. I wtedy ich zobaczyłyście. Jeden za drugim wchodzili do środka, podążając za Paulem. Byli zaskoczeni liczbą osób, które przyszły by ich zobaczyć. Uśmiechnęli się i pomachali, kiedy pokonywali drogę do stolika. przy którym usiedli. I/T/P zaczęła potrząsać twoje ramię.
- T/I, oni są tutaj, oni są tutaj, o mój Boże, nareszcie. Oh, popatrz na nich, aghhhhh.- spojrzałaś na nią i uśmiechnęłaś się szerzej. Kiedy kolejka zaczęła się poruszać, chwyciłaś swoją płytę i zaczęłaś przyglądać się chłopcom. Śmiali się i rozmawiali z fankami. Nadeszła kolej na ciebie i twoją towarzyszkę. Pierwszy był Niall, wręczyłaś mu swój egzemplarz.
- Cześć Niall, miło cię poznać.- popatrzył do góry i uśmiechnął się.
- Dziękuję, ciebie też.- odpowiedział ze swoim irlandzkim akcentem.
Twoja płyta powędrowała do następnego z chłopców.
- Vas Happening Zayn, lubię twój nowy tatuaż.- powiedziałaś, wskazując na najnowszy tatuaż na jego ramieniu.
- Hej, dzięki, zrobiłem go wczoraj.- odpowiedział, unosząc rękę i pokazując ci swój nowy nabytek. I/T/P walnęła cię w ramię.
- Ow, co?- spytałaś. 
Popatrzyłaś do góry i zobaczyłaś jak Liam uśmiecha się do niej.
- Cześć Liam.- powiedziałaś, potrząsając jego dłoń. Ponownie popatrzyłaś do góry i zobaczyłaś jak z końca stołu przygląda ci się Harry. Zarumieniłaś się i posunęłaś dalej.- Hej, Lou. Podoba mi się twoja nowa fryzura.- powiedziałaś do Louisa, próbując nie zerkać na Harryego, który wciąż cię obserwował. 
- Oh, dziękuję.- odpowiedział, przejeżdżając dłonią po swoich brązowych włosach.- Mnie twoja też.- dodał, kiedy odchodziłaś. Popatrzyłaś w górę i napotkałaś parę ładnych, zielonych oczu i jego cudowny uśmiech.
- Cześć Harry.- powiedziałaś nieśmiało.
- Jak twoje ramię? Widziałem jak twoja koleżanka uderzyła cię wcześniej, wszystko w porządku?- zapytał, brzmiąc trochę zaniepokojenie. Zaśmiałaś się lekko.
- Tak, jest okej, po prostu bardzo się podekscytowała, kiedy zobaczyła Liama. Jest dobrze, nie ma nawet znaku, popatrz.- odpowiedziałaś, pokazując mu swoje ramię.
- Dobrze mi to słyszeć. Jak masz na imię, przepiękna?- zapytał, ponownie się uśmiechając.
- T/I.- odpowiedziałaś, odwzajemniając jego przyjazny uśmiech.
- A nazwa twojego twittera?- zapytał zuchwale.
- N/T/T.- odpowiedziałaś i patrzyłaś jak wyciąga kawałek kartki by zapisać sobie nazwę, a następnie włożyć go do kieszeni.
- Streszczaj się Harry, wstrzymujesz kolejkę.- Paul przekrzyczał piszczące fanki. Harry obdarzył go swoim spojrzeniem, a potem wrócił wzrokiem na ciebie. 
- Dzięki Harry, spotkanie z tobą było niezwykłe.- powiedziałaś, kiedy podnosiłaś płytę sprzed nosa chłopaka. Kiedy zaczęłaś się oddalać żeby znaleźć swoją przyjaciółkę, odwróciłaś się jeszcze do Harryego.
- Kocham cię T/I.- zarumieniłaś się i odwzajemniłaś jego uśmiech. W drodze do domu twój telefon zawibrował. Wyciągnęłaś go z torebki i zobaczyłaś powiadomienie z Twittera. Otworzyłaś je i zamarłaś na środku chodnika. I/T/P zauważyła, że nie idziesz dalej oraz wyraz twojej twarzy.
- T/I wszystko dobrze? Co się stało? Co to?- wciąż zadawała pytania.
- Harry... Obserwacja... Twitter.- to wszystko co mogłaś powiedzieć, nim twój telefon zawibrował po raz drugi. Tym razem ukazując wiadomość od Harryego. Prawie upuściłaś komórkę, ale I/T/P go złapała. Popatrzyła na urządzenie, potem na ciebie, a potem z powrotem na telefon. 
- Prywatna wiadomość od Harryego Stylesa... Sam Harry Styles zaobserwował cię na Twitterze, o, mój Boże...- powiedziała, następnie wręczając ci komórkę żebyś mogła przeczytać wiadomość.
" Hej, T/I. Miło było cię dzisiaj spotkać. Fajnie byłoby się ponownie zobaczyć. Co powiesz na dzisiejszy wieczór? xx"
Popatrzyłaś na zszokowaną I/T/P, kiedy sama byłaś oniemiała
- O, mój Boże, powiedz tak, musisz iść... On cię zaprosił.- w zasadzie krzycząc. Stałaś tam po prostu i wgapiałaś się w nią.- Pozwól, że ja to zrobię.- zasugerowała i wzięła telefon od ciebie, odsuwając się i odpisując.
" Hej, Harry. Brzmi fantastycznie, nie mogę się doczekać. Do zobaczenia później. x"
I/T/P  przeczytała na głos, to co sama stworzyła. Próbowałaś ją powstrzymać, ale zdążyła już wcisnąć "wyślij'. Parę sekund później Harry odpisał.
"Napiszę ci szczegóły, kiedy skończy się podpisywanie. Do zobaczenia wieczorem, piękna. xx"




Zayn

Podpisałaś się i wyszłaś z sali wykładowej, wdzięczna, że to już koniec. Kochałaś uniwersytet, ale były takie dni, kiedy nie mogłaś doczekać się powrotu do domu. Czując się dzisiaj jak kujon, zdecydowałaś się zajrzeć do biblioteki w drodze do domu.  Ta biblioteka zawsze była aktualizowana i zmieniała się, a ostatnio nawet otworzyła niezwykłą sekcję z komiksami. Kiedy weszłaś do środka głównym wejściem, przechodząc do działu z komiksami, zauważyłaś, że kolekcja powiększyła się od ostatniego razu. Zaczęłaś się rozglądać po półkach, kiedy napotkałaś swoją ulubioną serię. Wzięłaś kilka egzemplarzy i znalazłaś wolny stolik, przy którym usiadłaś. Było tu tylko kilka osób, niektórzy chodzili pomiędzy regałami, a niektórzy czerpiąc korzyści z ciszy, czytali na kanapach. Po tym jak usiadłaś i zaczęłaś czytać komiks, zauważyłaś chłopaka po przeciwnej stronie pomieszczenia, relaksującego się na dużym, wygodnym krześle, czytając Batmana. Uśmiechnęłaś się do siebie i kontynuowałaś czytanie, ale złapałaś się na tym, że ponownie przyglądałaś się chłopakowi. Poruszył się na krześle, spojrzał w górę na ciebie i uśmiechnął się. Szybko spojrzałaś w dół, próbując się nie zarumienić. Po przeczytaniu tej samej strony parę razy, zdecydowałaś się odłożyć komiksy z powrotem i rozejrzeć się po innych półkach. Przeszłaś do drugiej części biblioteki i zaczęłaś przechadzać się pomiędzy regałami, znajdującymi się blisko siedzącego chłopaka. Próbowałaś skupić się na książkach i komiksach, ale cały czas wracałaś spojrzeniem na chłopaka. Jego duże, oszałamiające, brązowe oczy z długimi rzęsami, jego brązowe włosy z blond pasemkiem, zaczesanym na jeża i te kości policzkowe. W głowie zaczęłaś sobie powtarzać.- O, mój Boże, to Zayn, Zayn Malik z One Direction, o, mój Boże, co on robi w takim miejscu...- zostałaś odciągnięta od swoich rozmyślań, kiedy zaśmiał się lekko nad komiksem, który czytał. Podniósł głowę i popatrzył na ciebie.
- Hej, jesteś Zaynem z One Direction?- zapytałaś, uśmiechając się nieśmiało. Również się uśmiechnął i przytaknął.
- Tak, to ja.
- Więc, cześć Zayn. Widzę, że lubisz komiksy, lubisz Batmana? To mój ulubiony komiksowy bohater...- zaczęłaś nadawać.- Jestem T/I.- wstał i wyciągnął swoją dłoń.
- Miło mi cię poznać, T/I. Tak, kocham komiksy, mój ulubiony to Zielona Latarnia, ale Batman też jest niezły.- powiedział, kiedy uścisnęłaś jego dłoń.
- Przepraszam, że zapytam, wiem, że jesteś pytany o to cały czas, ale mogłabym dostać twój autograf?- zapytałaś go, patrząc się na swoje buty.
- Oczywiście, że możesz, T/I, nie musisz przepraszać. Zrobię to z przyjemnością.- odpowiedział z uśmiechem. Rozpromieniłaś się i położyłaś swoją torbę na stole.
- Dziękuję, Zayn. Mam zeszyt w torebce i długopis, daj mi tylko sekundkę...- powiedziałaś, przeszukując torbę i znajdując potrzebne rzeczy. Wyciągnęłaś zeszyt i przerzucałaś kartki, próbując znaleźć pustą stronę, kiedy odezwał się Zayn:
- Rysujesz T/I? Mogę zobaczyć?- zatrzymałaś się i popatrzyłaś na niego, kiedy stał obok ciebie. Przytaknęłaś powoli i wręczyłaś mu szkicownik. Odebrał go od ciebie delikatnie i położył na stoliku. Zaczął przeglądać strony, jego uśmiech powiększył się i zwrócił swój wzrok z powrotem na ciebie.- Jesteś niezwykła T/I, te rysunki są niezwykłe.- zarumieniłaś się i podziękowałaś mu. Doszedł na sam koniec twoich szkiców i znalazł puste miejsce. Chwycił długopis i zaczął bazgrać, odsuwając się. Próbowałaś zobaczyć co robił, ale odsunął zeszyt, więc nie miałaś żadnej szansy. Obdarzył cię bezczelnym uśmieszkiem i kontynuował. Kiedy skończył, odwrócił twój szkicownik, tak byś mogła zobaczyć co zrobił. Popatrzyłaś na stronę. Narysował ciebie i zamaskowanego bohatera. Popatrzyłaś na niego zdumiona.
- Zayn, to jest nieprawdopodobne, dziękuję ci bardzo. Kocham to.- rzuciłaś, uśmiechając się.
- Nie ma za co, cieszę się, że ci się podoba T/I.- zatrzymał się na chwilę, by potem kontynuować.- T/I jeśli nie robisz nic jutro, fajnie byłoby cię ponownie zobaczyć. Może będziesz mogła pokazać mi więcej swoich szkiców, albo będziemy mogli podyskutować o bohaterach z komiksów i coś zjeść...- przerwałaś mu.
- Zayn, z wielką chęcią.- uśmiechnął się, ukazując swoje perfekcyjne, białe zęby i jeszcze raz wziął długopis, tym razem by napisać ci swój numer pod swoim rysunkiem.
- Jutro, lunch? Spotkamy się tutaj?- zapytał. Przytaknęłaś w odpowiedzi.
- Jak dla mnie brzmi nieźle.
- Do zobaczenia jutro, T/I. Zadzwoń do mnie gdyby coś miało się zmienić.- powiedział, podnosząc swoją torbę i odszedł, nucąc wesoło.
- Zayn, poczekaj chwilkę!- krzyknęłaś. Chłopak zatrzymał się i odwrócił twarzą do ciebie, stając przed tobą.- Nie powiedziesz mi nigdy kim są te osoby na twoim rysunku?- zapytałaś, pokazując mu szkic po raz kolejny. Spojrzał na niego, potem z powrotem na ciebie i zaśmiał się.
- Więc, ta ładna dziewczyna to ty oczywiście...- zachichotałaś i zapytałaś z nadzieją w głosie:
- A zamaskowany bohater? Kto to jest?- Zayn zarumienił się i wyszeptał do ciebie:
- To pomiędzy mną i tobą, nasz mały sekret.- odwrócił się i odszedł, pozostawiając cię tam oniemiałą.




Od tłumaczki: Uff, dużo tego było :) Mam nadzieję, że się podoba :) Które jest wasze ulubione? Moje chyba ostatnie, czyli Zayn, ale może to dlatego, że jestem Zayn girl? xD Przepraszam za wszystkie błędy, bo na pewno się jakieś pojawiły. A dla nieogarniętych wytłumaczenie skrótów:
T/I- Twoje Imię
I/T/S- Imię Twojej Siostrzenicy 
I/T/P- Imię Twojej Przyjaciółki
Liczę na komentarze :)
P.S. Preferencje napisała Holly, a Bianca zrobiła te zestawy z ciuchami, miejscami itp.

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Obserwatorzy